Fotografia makro – to nie tak jak pewnie myślisz :)

Fotografia makro. Makrofotografia. Makro. Tymi określeniami najczęściej opisujemy zdjęcia, które przedstawiają duże powiększenia kwiatka, motylka, kropli rosy.

www-tomaszpuchalski-pl_drohiczyn_2013_3_1110-EditedDo niedawna myślałem, że coś wiem o tej dziedzinie fotografii amatorskiej.

Ba, miałem nawet kiedyś specjalny obiektyw, Sigmę 105/2.8 Macro i wykonałem kilka(set) ujęć, z których byłem bardzo dumny. Wiecie, ważka, robaczek, ślimaczek.

Do niedawna sądziłem, że zdjęcia makro są łatwe, bo wystarczy sfotografować cokolwiek byle w sporym powiększeniu, a to co się ukaże naszym oczom, samo w sobie będzie powodować zazdrość oglądaczy :)

www-tomaszpuchalski-pl_drohiczyn_2013_3_5223-Edited-Edited-2Nic bardziej mylnego. Ale tak myślę dzisiaj, po całym weekendzie spędzonym z Mistrzynią fotografii jak z bajki – Magdą Wasiczek.

Miejscem tego spotkania, które zapamiętam na długo była „wakacyjna baza AFA” czyli qltowy już plener fotograficzny w Drohiczynie.

Drohiczyn idealnie nadaje się do tego typu warsztatów. Modelki i modele dosłownie są wszędzie, na każdym kawałku łąki, zbożu, nad Bugiem i za stodołą :)

Ja na plener wybierałem się uzbrojony w dedykowany obiektyw macro, Nikkora 105/2.8G. Wypasiony i nietani obiektyw. Wydawało mi się, że będę królem polowania.

www-tomaszpuchalski-pl_drohiczyn_2013_3_199-Edited-Edited-EditedTorba Magdy i wielu z uczestniczek (tak, okazało się, że fotografia makro jest zdominowana przez białogłowy!) były wypełnione zupełnie czymś innym.

Rzadko specjalizowanym obiektywem za grube tysiące, prędzej malutką 50-tką z NRD, USSR czy Japonii :)

Na dodatek, w standardzie M42. A do tego jakieś pierścienie, spryskiwacze, nożyczki, sekatorki i najmniejsze na świecie blendy. Pojęcia nie miałem, że są takie…

I wtedy do mnie dotarło, że zapowiada się niezwykle ciekawie :) A potem, jak u Hitchcocka napięcie tylko rosło. Zobaczyłem bowiem jak się robi takie zdjęcia.

www-tomaszpuchalski-pl_drohiczyn_2013_3_5064-Edited-Edited-EditedNie, nie ma to nic wspólnego z ustawianiem modelek, wygodnej pozycji stojącej (sic!), o nie.

Tu się leży w trawie, wygiętym w literę jakiej nie ma, ma się kilka rąk (jedna trzyma aparat, druga ostrzy manualem, trzecia doświetla blendą, czwarta pryska wodą dla efektów świetlnych, piąta odsuwa niechciane źbła trawy, itd., itd…)

Zanim to zrozumiałem, to przeszedłem całą łąkę mając może dwa/trzy jakieś-tam ujęcia. Dopiero gdy się położyłem, zacząłem coś widzieć, na coś polować. Zaczęła się niezła przygoda.

www-tomaszpuchalski-pl_drohiczyn_2013_3_5167-Edited-EditedPo zrzuceniu zdjęć z kart, uhh, byłem bardzo zadowolony z ujeć, szybko ciach–ciach obróbka w Adobe Lightroom i już zdjęcie motylka o wdzięcznej nazwie Modraszek, na Fejsie.

Kiedy jednak po śniadaniu Magda pokazała co ona robi w postprodukcji ze swoimi ujęciami, chciałem ze wstydu zapaść się pod ziemię :)

Okazało się bowiem, że kluczowe dla pięknego obrazka jest nie tylko ujęcie, ale też wykreowanie tego czegoś magicznego również w Photoshopie.

Ja uwielbiam Photoshopa i współczesne narzędzia graficzne i nie waham się nigdy ich użyć aby zdjęciu nadać niepowtarzalny klimat.

http://afa.net.pl/plener-wakacyjny-w-drohiczynie/Gdybym chciał robić zdjęcia w 100% naturalne to bym został radiologiem albo miał punkt przy Urzędzie Paszportowym :)

A to co robi Magda to jest mistrzostwo świata. Wszystko to, jej warsztat, jej zbierane przez lata szkiełka i patenty powodują, że na bajki Magdy patrzy się z zapartym tchem…

 

 

Dodaj komentarz